Najpierw strzelaj...

Najpierw strzelaj... ", Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" to nieudane tłumaczenie świetnego filmu pod tytułem "In Bruges". Jeśli ktokolwiek wątpił w talent muzyczny Colina Farella powinien teraz szczerze przyznać, że delikatnie mówiąc się pomylił. Zagrał w tej roli wręcz świetnie - wskrzeszony przez niego do życia roznerwicowany i znudzony młody zabójca jest naprawdę sugestywny. Drugi aktor także robi swoje, a jest nim Brendan Glesson w roli współpracownika Farrella. Grają oni wspólników, którzy otrzymali przymusowe wakacje po nieudanej akcji. Mianowicie Farrell podczas wykonywania prostego zlecenia zabił małe dziecko. Ich zleceniodawca postanowił dać im wolne, by odreagowali. W połowie pobytu okazuje się, że to tylko pretekst do wykonania kolejnego zlecenia, ale nie dla ich dwóch, a mianowicie dla Glessona. Ma on bowiem zabić Farrella za złamanie jeden z podstawowych zasad. Nie zabija się ani kobiet, ani dzieci. Kiedy ten odmawia wykonania zlecenia, szef postanawia wziąć sprawy w swoje ręce - pakuje się i jedzie do belgijskiego miastego Brugii, by zrobić to, w czym jest najlepszy. Zabić ludzi, którzy go zawiedli. Zaczynie się niezła wojna pomiędzy nimi.