Max Payne
"Max Payne" to kompletnie nieudana adaptacja komputerowego hitu na duży ekran. Opowiada historię nowojorskiego gliniarza, który miał wszystko, czego tylko mógł sobie zażyczyć. Ustawioną przyszłość, kochającą piękną żonę i dziecko. Kiedy jednego dnia wraca do domu, zastaje w nim tragedię, która odcina go całkowicie od szczęśliwiego życia, jakie prowadził do tej pory. Dom został splądrowany, jego żona brutalnie zgwałcona, a córka zabita. Żona zresztą to samo. Max przyrzeka dotrzeć do samego korzenia zlecenia, które doprowadziło go do tej tragedii. Dostaje przydział w katalogowaniu aktów na posterunku, by już nie musiał uczestniczyć w żadnej policyjnej akcji. Godzi się na to, ale nocami powoli spełnia swoje przyrzeczenie - szuka ludzi, którzy są odpowiedzialni za zabójstwo jego szcześliwej rodziny. I tak stopniowo dopada osoby, które wskazują mu dalszą drogę, podają nazwiska, adresy, a on morduje i nie przejmuje się tym wcale. Na samym dnie nowojorskiego ścieku urządza swoją bezwzględną zemstę dysząc żądzą zabójstwa tego, kto zlecił zabicie jego żony. W filmie rozwiązuje się cała zagadka - okazuje się, że żona pracując w imperium perfum dostała potajemne zlecenie, które okazało się tajemnicą. A jej odkrycie oznaczało śmierć. Ona ją odkryła. Kompletna klapa, trzeba przyznać.